Krzyś – Żywe Srebro

Krzyś to radosny, temperamentny pięciolatek. Momentami trudno poznać, że jest dzieckiem, które ma bardzo duże problemy ze zdrowiem. „Zdradza” go jednak rurka tracheostomijna, umożliwiająca oddychanie. Spotkanie z Krzysiem i jego rodziną to obcowanie z kochającymi się ludźmi, którym niestety los nie szczędził dramatów.

Pani Małgosia, mama Krzysia, rok przed narodzinami chłopczyka przywitała na świecie jego brata  Karola. Wielka to była radość, gdyż oboje z mężem marzyli o posiadaniu potomstwa, tym większa, że niedługo później dowiedzieli się, że na świat przyjdzie ich kolejne dziecko. W pierwszych miesiącach ciąży mama nie odczuwała żadnych dolegliwości. Komplikacje zaczęły się pojawiać dopiero około 23. tygodnia. Lekarze zdiagnozowali infekcję i Pani Małgosia trafiła do szpitala. Niestety nie potrafiono powstrzymać rozpoczynającej się o wiele za wcześnie akcji porodowej, w wyniku której urodził się mały Krzysio. Ten drobniutki chłopczyk z dysplazją płuc (nie zdążyły się prawidłowo ukształtować) dostał tylko 1 punkt w skali Apgar. Po porodzie mamę i dziecko rozdzielono: Krzyś, z oczywistych względów, trafił na specjalistyczny oddział dla wcześniaków, mama także potrzebowała odpoczynku i profesjonalnej pomocy w szpitalu. Swoje pierwsze dni życia malec spędził w inkubatorze, oddychając dzięki respiratorowi, podczas gdy lekarze dawali do zrozumienia rodzicom, że jego życie cały czas wisi na włosku. Dramatem było także zapalenie płuc, które po raz kolejny wystawiło jego życie na trudną próbę. I to udało się przetrwać, wbrew prognozom lekarzy, a Pani Małgosia mogła w końcu wziąć swojego młodszego synka na ręce. Miał on wtedy 3,5 miesiąca. Do dziś wspomina uczucie, jakiego wówczas doznała, wrażenie niesamowitej kruchości maleństwa i zarazem jego siły.

Później nastąpiły miesiące pozornej stabilizacji. Chociaż Krzyś nadal musiał przebywać w szpitalu, rodzice mogli drżeć odrobinę mniej o jego zdrowie. Na oddziale został poddany kuracji lekami, które stymulowały rozwój jego płuc. Wszystko po to, by nareszcie mógł sam oddychać, a tym samym w końcu opuścić szpital. Stało się to po ponad roku od jego narodzin. Pełni lęków i nadziei rodzice przywieźli wtedy małego Krzysia po raz pierwszy do domu. Od razu szukali pomocy w Domowym Hospicjum dla Dzieci, o którego istnieniu dowiedzieli się od lekarzy zajmujących się ich synem. Trafienie pod koniec 2010 roku pod opiekę Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku było jak nieśmiały promień słońca po wielkiej burzy. Rodzice nareszcie mogli przestać zamartwiać się w każdej minucie o stan malca, skończyły się nocne „wycieczki” do izb przyjęć, nieprzespane noce, stres. Dzięki Hospicjum Krzyś ma własnego lekarza i pielęgniarkę, do których rodzice w każdej chwili mogą zadzwonić i rozwiać swoje obawy. Niewątpliwie dzięki temu w domu Krzysia jest teraz mniej nerwów, więcej śmiechu i beztroski, a jego najbliżsi mogą ufniej patrzeć w przyszłość. Bardzo ważna jest także pomoc udzielana starszemu bratu Karolowi, który podczas dramatycznej walki o życie brata był troszkę z boku. Teraz nadrabia stracony czas; uczestniczy w większości wydarzeń organizowanych przez Hospicjum i Fundację Hospicyjną, jak choćby Dzień Dziecka, wyjścia do cyrku lub zoo, wigilia hospicyjna czy bal karnawałowy. Z niecierpliwością czeka i dopytuje się o kolejne atrakcje.

Jaki jest dziś 5-letni Krzyś? Malec uwielbia się wspinać i bardzo lubi zajęcia rehabilitacyjne, dzięki którym czyni duże postępy. Odkąd jego ulubioną zabawką stał się samochodzik, na którym porusza się, odpychając nóżkami, w domu trudno go upilnować. Nadal ma problemy z równowagą, nie chodzi, nie mówi, karmiony jest przez PEG, co nie przeszkadza mu być bardzo aktywnym dzieckiem. Cała rodzina (ta hospicyjna także) kibicuje Krzysiowi w walce o coraz lepszą jakość życia, a on za tę troskę dziękuje swoim pięknym uśmiechem.

Przekaż darowiznę online

kwota:

Fundacja Hospicyjna

Konto
72 1540 1098 2001 5562 4727 0001
KRS 0000 201 002

Zapraszamy!

Rocznik

Księgarnia