Hubert – Pogodny

Spotkałam szczęśliwego chłopca. Leżał na kanapie z głową na ulubionej niebieskiej poduszce i uśmiechał się do całego świata. Jeżeli twarz jest zwierciadłem duszy, we wnętrzu Huberta musi panować radosny spokój.

Przecież wszystko jest tak, jak być powinno – dom, mama, dziadkowie, mikrokosmos znajomych dźwięków i zapachów. Wielki świat, znany ze spacerów, też jest piękny, ale ten własny malutki daje poczucie przynależności i pewność, że wszystko toczy się rytmem najlepszym z możliwych.

Siedem lat temu jeszcze nic nie wskazywało, że Hubert urodzi się chory. Ciąża przebiegała prawidłowo, a rutynowe badania nie przygotowywały na żaden dramat. Poród był naturalny i bez komplikacji, na powitanie w wiadomej skali dziesiątka. Tylko jednego z lekarzy zaniepokoiło u noworodka zbyt duże ciemiączko. Badanie USG, wykonane w drugiej dobie życia Huberta, po raz pierwszy obwieściło złą nowinę: wodogłowie wrodzone i brak półkul mózgowych, niestety potwierdzoną w kolejnych badaniach. Konsternacja, szok, rozpacz najbliższych dzisiaj już chyba są nie do odtworzenia. Od stanu euforii młodej mamy tak szybko można przejść do permanentnego lęku o dopiero co darowane dziecko.

W wieku dwóch miesięcy z powodu wodogłowia malutki Hubcio, jak pieszczotliwie zwracają się do Niego w domu, musiał przejść operację dootrzewnowego wstawienia zastawki Pudenza. Szczęśliwie jednak, poza tym incydentem, przez pierwsze dwa lata życia w szpitalach nie bywał często. Potem jednak zaczęły przyplątywać się infekcje, od razu poważne, również zapalenia płuc spowodowane zaleganiem wydzieliny. Kiedy przyszedł rok, w którym z tego powodu musiał czwarty raz iść do szpitala, lekarze podsunęli mamie propozycję zwrócenia się do hospicjum. I tak od września 2011 roku Hubert został objęty opieką Domowego Hospicjum dla Dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Ma „swoją” pielęgniarkę Anię i „swojego” doktora Jacka, którzy przyjeżdżają regularnie i doskonale znają Jego potrzeby. Hospicjum udostępniło także niezbędny sprzęt, zwłaszcza ssak, bez którego trudno już sobie mamie Huberta wyobrazić codzienność. W domu pojawił się też na wszelki wypadek pulsoksymetr i koncentrator tlenu, chociaż szczęśliwie do tej pory nie trzeba było z nich korzystać. Choroby, na które zapada Hubcio, są o wiele rzadsze i nie tak intensywne. Od czasu objęcia opieką przez Hospicjum ani razu nie był w szpitalu. Przypadek? Raczej nie.

W styczniu 2013 roku Hubert zaczął wypełniać swój obowiązek szkolny i uczęszczać w tygodniu na lekcje do gdyńskiego OREW-u. Uczestniczy tam w zajęciach z psychologiem, odbywa indywidualną rehabilitację ruchową, wykonuje ćwiczenia logopedyczne i muzyczne. Praktycznie nie widzi, ale ma doskonały słuch i świat dźwięków jest Mu w stanie dać tego sporą rekompensatę.

Ale Hubert może też sam uczyć, przede wszystkim swojej cudownej pogody ducha, z którą według słów mamy Magdy, właściwie się nie rozstaje. – Uwielbia fikać rączkami i nóżkami, płacze szalenie rzadko i zawsze z bardzo uzasadnionego powodu – opowiada, sadzając sobie synka na kolanach. To jest coraz trudniejsze, zwłaszcza kiedy Hubert, ostatecznie prawie siedmiolatek, jest właśnie w swojej radosnej fazie fikania. Odnosi się wówczas wrażenie, że chłopiec próbuje przekonać innych do swojej aktywności. A w każdym razie zapewnić ich, że on, Hubcio, ma się super, czego i nam życzy.

Radosny, wręcz wesoły, nieustannie uśmiechnięty, oczko w głowie mamy, duma taty, ukochany chrześniak cioci Asi, pupil babci i najważniejszy mężczyzna w życiu dziadka – oto w paru kreskach portret Huberta. Już wyraźny zarys, któremu brak jednak tego wszystkiego, co daje rzeczywisty kontakt z dzieckiem. Galerii min demonstrowanych podczas delikatnego masażu, szczęśliwego gulgotania ot tak w przestrzeń, zachwytów z powodu prowadzenia rączek.

Do szczęścia ponoć nie trzeba wiele. A może na odwrót, całkiem sporo, jeśli wziąć pod uwagę, że wypełnia ono teraz całe życie Huberta.

Przekaż darowiznę online

kwota:

Fundacja Hospicyjna

Numer konta bankowego
72 1540 1098 2001 5562 4727 0001
KRS 0000 201 002
WSPIERAJ NAS

Wolontariat opiekuńczy

Rocznik

 

WSPIERAMY UKRAINĘ

 

Numer konta bankowego
92 1540 1098 2001 5562 3339 0008 
Prosimy o wpłaty z dopiskiem - Ukraina.

Księgarnia

MIASTO GDAŃSK

 

Tumbo Pomaga i Szkoli

Tumbo Pomaga Dorosłym i Dzieciom

Akademia Walki z Rakiem

Mój osobisty plan zdrowienia

Droga do równowagi

Sfinansowano ze środków Miasta Gdańska