Dawid Łobuzek-Męczyduszek

Gdybym miała napisać o Nim bajkę, zaczęłabym tak: „Za górami za lasami, niedaleko brzegu morza, mieszkał Mały Rycerz Dawid z kochającymi go Dzielnymi Rodzicami i Babcią.

Rycerz miał miecz, hełm i tarczę z emblematem smoka; był bardzo, bardzo odważny. Miał też swoich wiernych giermków, takich jak Szkielet Kostek i Roboty Imaginexy. Rycerz uwielbiał niebezpieczeństwa, zwłaszcza podczas zabaw z Rodzicami, i wcale się nie bał. Marzył o spotkaniu z dwugłowym słoniem. Ale jeszcze bardziej marzył o tym, aby pójść do szkoły i poznać tam nowych przyjaciół…”

To jednak wcale nie bajka, tylko najprawdziwsza na świecie, wspaniała i bardzo wesoła wizyta u niezwykłego chłopca, którą niniejszym opisuję.
Dawid wita mnie przepięknym uśmiechem. Właśnie zjadł obiad i odpoczywa w łóżku, oglądając jeden ze swoich ulubionych seriali w telewizorze. Ale na mój widok od razu wchodzi w rolę gościnnego gospodarza i zagaja rozmowę, pytając, czy znam Pana Kleksa. To ulubiony bohater Dawida z okresu wczesnego dzieciństwa. Kiedy chłopiec miał dwa lata, uwielbiał bajki i piosenki z Akademii Pana Kleksa, teraz to zainteresowanie powróciło – mówi mama Lucyna. Dawid ma już sześć lat, ale podczas rozmowy sprawia wrażenie starszego. Mama potwierdza: wszyscy myślą, że Dawid jest starszy. To po prostu nad wiek mądry chłopiec. W trakcie naszego spotkania niejednokrotnie zaskoczy mnie niezwykłym poczuciem humoru, bujną wyobraźnią i ciekawymi pomysłami.
Tymczasem przenosimy się do pokoju rodziców; Dawid przy pomocy mamy zamienia łóżko na fotelik rehabilitacyjny, w którym może wygodnie siedzieć i rozmawiać. Podczas wpinania Dawida w fotelik są żarty, przekomarzanie, dużo śmiechu. Mama pomaga synkowi ułożyć wygodnie ręce, Dawid je zabiera i droczy się: „Jedna ręka, druga ręka, jedna ręka…”, potem uśmiecha się do mnie szelmowsko i mówi: „Muszę Ją trochę pomęczyć. Jestem Łobuzek-Męczyduszek”.


Potem następuje prezentacja ulubionej zabawki Dawida. Dlaczego ulubiona? „Bo broi” – wyjaśnia Dawid. Mama przynosi najprawdziwszy na świecie latający spodek. Ufo z antenką wprawione w ruch fruwa po całym pokoju, wzlatuje pod sufit, pędzi prosto na mnie i w ostatniej chwili zawraca. Wpatrujemy się w wirujący statek kosmiczny kilka minut, zafascynowani. Mówię, że to super zabawka i że chciałabym mieć taką samą. „Tylko musisz na niego uważać, bo on wszystko psuje” – ostrzega Dawid. Robimy jeszcze jeden pokaz; ufo kończy swoją misję wplątując się w firanki. Mama Lucyna cierpliwe i z uśmiechem odplątuje...


Naszą zabawę ze stoickim spokojem obserwuje kotka Bonita, bezpiecznie ukryta w swoim „domku”. Bonita została dobrana charakterem specjalnie pod kątem potrzeb Dawidka. Ma do spełnienia ważne zadanie rehabilitacyjne. Na początku były próby dogoterapii. Jednak Dawid był malutki, pies przy nim wydawał się ogromny, a kiedy szczeknął, Dawidowi ze strachu stawało serce. Zatem efekt rozluźnienia był niemożliwy do osiągnięcia. Rodzice wymyślili, że kot, którego można do woli głaskać i przytulać, będzie najlepszym towarzyszem zabawy dla Dawidka. Kotka łagodnej rasy brytyjskiej zamieszkała zatem z rodziną dzięki uprzejmości pewnej hodowli spod Gostynia. Niedługo dołączy do niej siostra o imieniu Helcia. Będzie jeszcze weselej! Są też kolorowe rybki w akwarium, wśród nich ulubione bocje. Kiedyś jedna wpadła za regał i trzeba było organizować szybką akcję ratunkową. Na szczęście niesforna rybka została odnaleziona żywa i mogła wrócić do swoich koleżanek. Teraz Dawid zawsze pilnuje rybek podczas czyszczenia akwarium, żeby nie wyskakiwały z miski.


Rozmawiamy o licznych zajęciach Dawida. Chłopiec jest codziennie intensywnie rehabilitowany i bardzo lubi zarówno same ćwiczenia, jak i swoich rehabilitantów. Dwa razy w tygodniu przychodzi pani Emilka z Hospicjum. W najbliższym czasie Dawid rozpocznie dwutygodniowy cykl rehabilitacji w Stowarzyszeniu „Krok po Kroku”. Oprócz tego są ćwiczenia w Ośrodku Wczesnej Interwencji i raz w tygodniu zajęcia z wczesnego wspomagania rozwoju w przedszkolu.


– Lubię przedszkole i zdaje mi się, że jeszcze lepiej będzie w szkole – mówi Dawid, który marzy o tym, żeby poznawać nowych przyjaciół. W przedszkolu do tej pory zaprzyjaźnił się z Zuzią i Adasiem, bardzo lubi też swoje kuzynki: Alę i Olę. Chłopiec nie może już jednak doczekać się nowego etapu w swoim życiu – uczniem zerówki zostanie tuż po wakacjach.


Z pracy wraca tata Michał. Dawid jest szczęśliwy, zaraz zaczną się męskie zabawy, sztuki ze zwisem głową w dół, szaleństwo na podłodze. Okazuje się, że Dawid uwielbia ekstremalne zabawy, jak podrzucanie wysoko do góry i nie tylko, czyli to wszystko, czego teoretycznie mu nie wolno. „Ja wiem, że wy mnie kochacie, ale pozwólcie mi zrobić coś niebezpiecznego” – poprosił kiedyś rodziców. Pozwolili. Dawid został położony na najwyższą półkę meblościanki, pod samym sufitem. To była prawdziwa przygoda, obserwować świat z wysoka. Teraz chłopiec jest już za duży i nie zmieściłby się na półce, ale mimo to znajduje sposoby na to, żeby namówić rodziców na jakąś inną psotę. „Tato, rzuć mnie na kanapę!” – prosi. Tata nie może odmówić, bo Dawid potrafi egzekwować to, na czym mu zależy. Rodzice na żarty przezywają go małym terrorystą, a Dawid się nie obraża, bo przecież lubi broić.

Dawidek jest bardzo otwarty na kontakty z ludźmi, uwielbia rozmawiać i być w centrum uwagi. Czasami, kiedy mama rozmawia z koleżankami przez skype’a, włącza się do rozmowy i w efekcie koleżanka, zamiast z mamą, dyskutuje z Dawidem. „Dawid kocha, kiedy ktoś jest tylko dla niego” – podsumowuje mama.

To prawda. Rodzice i babcia są całkowicie skoncentrowani na tym, by być dla Dawida. W ostatnim czasie mama podjęła decyzję, aby zrezygnować z pracy zawodowej. Chce być do dyspozycji synka, gdy Dawid rozpocznie szkolną przygodę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zaczną się przecież codzienne dojazdy do szkoły. Sporym problemem od kilku lat jest brak podjazdu do mieszkania na parterze falowca, w którym mieszka rodzina Dawida na gdańskim osiedlu Przymorze. Podjazd jest, ale pod klatką. Tymczasem do mieszkania państwa Nagórskich wchodzi się od strony galerii po schodkach, więc nie ma możliwości, aby skorzystać z już istniejącego udogodnienia. Teraz, kiedy Dawid chce wyjść na dwór, potrzebne są dwie osoby, ponieważ jedna nie jest w stanie znieść Dawidka z wózkiem. Rodzice walczą o możliwość wykonania podjazdu od kilku lat. W ostatnim czasie pojawiła się wreszcie szansa na zamontowanie podnośnika, który pozwoli na swobodne wydostanie się z wózkiem na zewnątrz.
Tymczasem jednak wracamy do pokoju Dawida. Chłopiec musi odpocząć w swoim wygodnym łóżku, w towarzystwie ulubionych zabawek, słuchając płyty Pana Kleksa. „Ale przyjdziesz znowu? Pobawimy się…” – pyta Dawid. Odpowiadam, że z wielką chęcią. Dawidek to fantastyczny towarzysz zabaw, psot i ciekawych rozmów. Ciekawe, co wymyśli następnym razem? Już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania. Dziękuję i do zobaczenia!

Dawid od urodzenia choruje na rdzeniowy zanik mięśni. Choroba ujawniła się, gdy miał 6 miesięcy. Od listopada 2012 r. Dawidek jest podopiecznym Domowego Hospicjum dla Dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku.

Przekaż darowiznę online

kwota:

Fundacja Hospicyjna

Konto
72 1540 1098 2001 5562 4727 0001
KRS 0000 201 002

Rocznik

Księgarnia